środa, 3 października 2012

Ja mniam, mniam! – czyli migawki z przedszkola ;-)


Młody od września chodzi do przedszkola. W wrześniu skończył 2 latka i 8 miesięcy. Na początku było nam obojgu bardzo trudno, on nie chciał i ja sercem też nieszczególnie, choć rozum mówił, że dla jedynaka to dobra szkoła życia i samodzielności ;-) Przez pierwszy tydzień odprowadzałam Młodego sama, chcąc jego uspokoić i być pewna, że robię dobrze, a przedszkole, a szczególnie CIOCIE spełniają pokładane w nich nadzieje, czyli, że są ciepłymi, ale energetycznymi osobami. Wszystko odbyło się książkowo.

Młody:
- dwa tygodnie płaczu, trzymania się mojego ubrania, szyi, rąk itp.;
- dwa tygodnie zaklęć: Mamu nie! Mamuuuuuuuuu oć tu! Mamuuuuuuu nie tup, tup pracy! Musiaaaaaaaa…!!!!

Ja:
- dwa tygodnie przyklejonego do twarzy uśmiechu;
- dwa tygodnie ryku w samochodzie;
- dwa tygodnie głuchnięcia na rozpaczliwe krzyki Młodego;
- dwa tygodnie sms-ów do przedszkola, czy wszsytko OK.?
- dwa tygodnie uczenia się nowego rozkładu dnia i organizacji poranka!

Teraz jest już OK, ale codziennie, z małymi modyfikacjami,  odbywamy tę samą rozmowę:

- Mama, ja nie szkola, ja tu sam. – Młody patrzy na mnie szklistym wzrokiem.
- Chcesz zostać sam w domu? – pytam nieco zdumiona samym pomysłem.
- Tak, ja tu sam!  - potwierdza entuzjastycznie Mały, a w jego głosie słychać budzącą się nadzieję, którą ja za chwilę bezdusznie gaszę.
- Kochanie, rano każdy gdzieś idzie. Tatuś poszedł do pracy, ja idę za chwilę do pracy, a ty do przedszkola. Będzie fajnie!
- Nie fajnie. – mówi Mikrob zrezygnowanym głosem i zaszywa się w najdalszym kacie z zabawkami.
- Przecież tam są zabawki, dzieci… - próbuję zachęcić go kolorowym obrazkiem, jednocześnie malując oko i popijając parzącą usta kawę.
- Nie ma! – odkrzykuje Mały, przejeżdżając pociągiem przez „tunel czasu”.
- Nie ma dzieci? – pytam z lekkim niedowierzaniem.
- Nie ma.  – słyszę spokojne potwierdzenie
- A gdzie są? – zapędzam Młodego w kozi róg.
- Ja mniam, mniam dzieci – spokojnie odpowiada Mały i patrzy mi lekko wyzywająco w oczy…

Blueme ;-) 

2 komentarze:

  1. ja też bym nie znalazła odpowiedzi na mniam, mniam dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. brak słów zaczyna się u mnie robić stanem permanentnym. Bardzo żałuję, ze nie jestem w stanie notować wszystkich co celniejszych uwag Malucha ;-) chociaż bardzo się staram ;-) a tak przy okazji WITAJ ;-)
    Blueme

    OdpowiedzUsuń