Młody wypadł z sali z roześmiana buzią, w ręku trzymał coś
białego, czym dość intensywnie wywijał. Ciocia Agnieszka, odbierająca Młodego z
przedszkola, wyczulona na dziecięce akty twórcze, od razu rzuciła okiem na
powiewającą kartkę, jednak nie zdążyła się odezwać, gdy z ust Malucha wyprysnęła kaskada słów:
- Mam rysunek! Mój! Ładny!
– po raz pierwszy z tonu głosu Młodego przebijała się nie tylko prosta radość z
rysowania, po raz pierwszy pojawiła się dobrze słyszalna duma z tego, co
narysował. Entuzjazm i radość sprawiały, że dłonie Młodego mocno zaciskały się
na kartce, gniotąc ją we wszystkie możliwe strony i dodając jej przez to nieco
rustykalnego charakteru. Ciocia Agnieszka, delikatnie wzięła w dłonie arcydzieło
trzylatkach i patrzyła, patrzyła, patrzyła. I choć artystów podobno nie pyta
się o to CO jest na obrazie, tym razem pytanie wyrwało się Cioci Agnieszce mimochodem.
- A co to jest? – spytała najmniej zdziwionym głosem, na jaki ją było stać.
Zdziwienie i niedowierzanie w oczach Młodego było aż nadto
widoczne, ale odpowiedział:
- Lis. Ładny.
Właśnie - jaki jest lis - każdy widzi ;-)
Blueme
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz